Koszyk

 x 

Twój koszyk jest pusty

Nasi autorzy

Maciej "Zadar" Kisiel - autor

Maciej KisielUrodzony w 1983 r. w Jarosławiu. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego ostatecznie osiedlony we Wrocławiu. Rysownik, grafik, autor komiksów i twórca Wiesława. Oddany miłośnik wąsów i tuningowanych na Podkarpaciu polonezów na gaz. Z rekonstrukcją historyczną związany od 1999 r., a od kilku lat - z dolnośląskim plemieniem Ślężan. W wolnych chwilach swoją uwagę poświęca tematyce bajek i baśni oraz wczesnośredniowiecznemu malarstwu bizantyjskiemu.

Muszę przyznać, że "Borek i bogowie Słowian" Igora D.Górewicza (od 8 lat w górę) po prostu mnie zachwycił. W przeciwieństwie do "Słowiańskiej przygody wakacyjnej" Maliny Ziajewskiej (co prawda dla starszych, ale tak bardzo zagmatwanej, że trudno spamiętać, co przydarzyło się bohaterom) powieść ta jest napisana w sposób zarazem bogaty jak i przystępny. Chciałoby się powiedzieć "lekko, łatwo i przyjemnie".

Lekko, bo wiedza i ciekawostki, dotyczące religii (dawnych) Słowian przedstawione są w zarysie, pozwalającym dzieciom na stworzenie sobie ogólnego, a nie przeładowanego, pojęcia o tym kulcie i kulturze. Zarys wypełnił autor umiejętnie dobraną jakością (np. powtarzalność czy podobieństwo postaci, obrzędów, tradycje, które przetrwały do dziś itp.) i ilością szczegółów, które nie przeciążają umysłu dziecka i nie komplikują globalnego obrazu cywilizacji ówczesnych Słowian, co mogłoby młodego czytelnika zniechęcić. Nie wiem, co na to uproszczenie archeolodzy i kulturoznawcy oraz sami dzisiejsi rodzimowiercy, jednak, przypominam, rodzice nie szukają dla swych pociech traktatów naukowych, a podstawowego obrazu mało znanej cywilizacji przodków.

Łatwo, bo "Borka" czyta się naprawdę łatwo, nawet, gdy ma się 8 lat. Oczywiście jest to jeszcze wiek na czytanie z mamą i tatą (z którym często zagłębia się w lekturę główny bohater). Rodzic niezbędny jest choćby dlatego, iż książka wśród wielu nowości, przybliżających wiarę dawnych Słowian, zawiera także pewną (rozsądną, bo około dwudziestu) ilość nowych słówek, ściśle związanych z ich kulturą. Autor zgrupował je na końcu w wierszowany słowniczek. I tak maluch dowiaduje się, na przykład, że ciżmy to "buciki skórzane, przez szewca ręcznie wyszywane", a kącina to baaaaardzo wiekowe (mój Word go nie zna, w każdym razie) słowo na świątynię. Jeśli chcecie, żeby Wasze latorośle spotkały kneziów, wojów, wróżów i zrozumiały, że "wiedźma" to nie czarownica, a kobieta, która wie (jak leczyć), sięgnijcie po "Borka", czy podsuńcie go dzieciom, nawet nastolatki chętnie go przeczytają. I Wy też. Gwarntuję. Albowiem czyta się go z łatwością, zdania układają się płynnie, jedno za drugim, jak słowiańska rzeka, niezbyt zawiłe literacko (metafory chyba nie są konieczne, gdy mamy i tak do dyspozycji dwudziestkę bóstw), ale nie uproszczone, dialogi skonstruowane naturalnym językiem.

Przyjemnie, bo powieść jest interesująca i bogata, ale nie skomplikowana. Nawet, jeśli w pewnym momencie okaże się, że dziecko zapomniało coś, co już czytaliśmy, to po pierwsze, Borek często wraca do tego, co przeżył, przypomina, porównuje, po drugie łatwo to w tekście odnaleźć. Przyczyniają się do tego również duże strony (A4), powiększone literki, podział na rozdziały-imiona bogów, sporo szczegółowych ilustracji w adekwatnych momentach.

Ponadto Borek jest sympatycznym chłopcem, do którego łatwo się przywiązać. Pogodny, stosunkowo gadatliwy, inteligentny (dość często analizuje, przypomina sobie i składa fakty w większą całość, co ułatwia dziecku przyswajanie nowych wiadomości w sposób zabawowy, a skuteczny). Ciekawy świata synek, blisko związany z ojcem wywołuje uśmiech na twarzy rodziców, mały badacz świata, który woli przygody niż szkołę (tłumaczy się nawet z tego przed jednym z bogów) pozwala młodemu czytelnikowi na identyfikację z bohaterem. Sprzyja jej także podkreślony spostrzeżeniami Borka i jego wypowiedziami kontrast pomiędzy XXI wiekiem, z którego pochodzi bohater i jego czytelnicy, a średniowieczem, do którego malec magicznie się przeniósł. Sama poczułam się nieomal w skórze Borka, czytając jego reakcję na ofiarę, którą bogini Mokosz swoimi mocami wydobyła z ziemi: "- Ale czad! – wykrzyknął zachwycony Borek. – To taka czarodziejska poczta (…) Super! Nawet lepiej niż internet i e-mail, bo tutaj można normalne rzeczy wysyłać, a nie tylko listy i zdjęcia." Innym razem Borek wspomina (ku zaskoczeniu i niezrozumieniu swych nowych towarzyszy – bogów i duchów słowiańskich) telewizję, Teleexpres, tramwaje, autobusy, przyrównuje swoje przygody do gry w piłkę nożną lub do upadku z roweru na żużel. A nawet do muzyki heavy metalowej! Ponieważ nie ma w domu paleniska, domowe dobre duszki Domowiki chciałby usadzić za… kuchenką gazową rodziców. Z drugiej zaś strony, zdarza się Borkowi odkryć, że jakiś dobrze mu znany element dzisiejszej kultury (jak np. słowiańskie imiona, śmigus dyngus, czy topienie Marzanny) pochodzą wprost od naszych słowiańskich przodków. Tak więc mały dzisiejszy Polak, zagłębiający się w przygody Czcibora (Borek, to tylko zdrobnienie) w przeszłości nie czuje się wyobcowany ze swoich współczesnych odnośników, pomagają mu one wręcz pojąć tamten świat na zasadzie kontrastu, a jego przewodnikiem jest niemalże kumpel, postać bliźniaczo mu podobna – mały, zwyczajny uczeń, jeżdżący na rowerze i grający w piłkę z kolegami.

"Borek" jest również świetną okazją, aby wprowadzić maluchy w świat ambitnej literatury, napisanej według znanych i szanowanych kanonów. Jest on po pierwsze tzw. "powieścią drogi". Historie tego typu charakteryzują się podróżą do różnych nieznanych bohaterom miejsc. Najczęściej jest ich dwóch, a podróż to po prostu ucieczka, Górewicz pisze jednak powieść dla młodzieży, jest więc nieco prostsza i bardziej… niewinna. Zgodnie z zasadami gatunku, bohater przemieszcza się (choć nie ucieka) w nieznanym mu kierunku, w stronę mitycznych, tajemniczych miejsc, na poszukiwanie cennego skarbu (nie zdradzę jakiego, ale oczywiście typowo słowiańskiego) zatrzymując się w każdym z nich i przeżywając tam jakąś przygodę, po której rusza dalej. Borek oczywiście nie prowadzi auta, jego "środkami transportu" są najczęściej magiczne zwierzęta, należące do bogów (koń Trigława i Świętowita, niedźwiedź Dziewanny) lub… muzyka pieśniarza Bojana (element zapożyczony baśni).

Drugim gatunkiem, do jakiego należy historia o małym Czciborze jest powieść inicjacyjna. Jej podstawową cechą jest prezentacja procesu dojrzewania bohatera, który (nierzadko podróżując) staje się coraz bardziej świadomy i dorosły. Borek co prawda nie staje się dorosły w przeciągu kilku dni, ale, bez wątpienia nabiera świadomości własnych korzeni, ewoluuje w swoim sposobie myślenia. Podobnie jak w innych powieściach tego gatunku, główna postać spotyka się np. ze śmiercią (a nawet słowiańską krainą umarłych!).Brak tylko pierwszej chłopięcej miłości. Jest za to skarb, coś na kształt świętego graala, którego poszukiwanie kształtuje tożsamość głównego bohatera (dzięki niemu spotyka słowiańskich bogów), a który magicznie niezbędny jest mu do powrotu do taty, z którym rozdzieliła go również magia, wysyłając go w przeszłość.

A skoro już przy tacie jesteśmy - "Borek" zaskoczył mnie swoją rodzinnością (jest w nim również mowa o tym, że rodzina ważna była dla dawnych Słowian). Może nawet nie ma w tym nic dziwnego, że wprowadzającym w świat historii i tradycji jest w tej opowieści ojciec. Związek taki plasuje się w linii powieści inicjacyjnej, gdzie pewna wiedza przechodzi z ojca na syna. Można by nawet zaryzykować paralelę z obyczajem, według którego po postrzyżynach, chłopczyk właśnie w wieku wczesnoszkolnym przechodził pod opiekę ojca. A może po prostu na szczęście coraz częściej spotykamy w literaturze i filmie (oraz życiu) czułych tatusiów i tata Borka jest ich przykładem? Ot, taki znak czasu, który płynie w tej historii w obie strony?

To właśnie tata daje synowi wisiorek z podobizną Trygława, który okaże się czarodziejski i przeniesie go w czasie. Jest to chyba jedyny fragment w powieści, który pozwala sądzić, że rodzice Borka są rodzimowiercami. Ojciec tłumaczy, mu, że ten amulet "wisiał nad łóżkiem mamy, gdy się rodziłeś, by was oboje chronić, a potem przez pierwszy rok nad twoim łóżeczkiem." Poza tym jednak wychowali Borka w sposób najwyraźniej świecki, nie zdradza on bowiem (w przeciwieństwie do bohaterów "Słowiańskiej przygody wakacyjnej"!) żadnej przynależności, ani do kościoła katolickiego, ani też do rodzimowierstwa – bogów słowiańskich zna nieco z nazw, ale ich nie czci. Od czasu do czasu wszechobecne dziś i narzucające się chrześcijaństwo dostaje, dyplomatycznie, prztyczka w nos.

Borek spotyka na przykład boginię Mokosz.

"- […] czy tylko panowie mogą być bogami?!" pyta Borek.

"-Ha, ha, ha – dobrotliwie zaśmiał się stary wieszcz. – A jakże więc mój chłopcze miałby istnieć i działać świat, gdyby byli na nim tylko męscy bogowie?"

"- […] To musi być straszny świat, jeśli tam nikt z bogów nie dba o kobiece sprawy, jak należy […].Tam u was kobiety muszą chyba nie mieć opieki boskiej, albo, co gorsza, udawać mężczyzn." Dziwuje się bogini Mokosz.

Innym razem, biskup Otto przybywa chrystianizować Słowian i w środku święta Jarowita usiłuje przekonać ich:

" - […] Jedyny prawdziwy…

- Wiem, co chcesz powiedzieć, Ottonie […], są pewni, że wolą śmierć, niż poddanie się arcybiskupowi."

Zatem możemy spokojnie "Borka i bogów Słowian" uznać za powieść laicką – wolność sumienia pozostaje jak najbardziej uszanowana i nikt nam-czytelnikom wiary w Świętowita i spółkę nie narzuca, za to sprytnie przedstawia kulturę i wiarę przodków.

Nie wiem, doprawdy, czy można i czy sens jest, doszukiwać się w niej szczegółów archeologicznych. Na pewno niejeden specjalista zarzuciłby mu niedokładności, może jakieś anachronizmy itd. Może uczeni w literaturze nie zgodziliby się z moimi skojarzeniami z powieścią drogi i inicjacyjną. Mnie jednak oczarował pomysł przedstawienia bóstw naszych przodków dzieciom i to w tak umiejętny zrozumiały sposób. Mają jeszcze trochę czasu, zanim ich głowy będą w stanie pojąć więcej niuansów i sięgną po T. Linknera ("Słowiańskie bogi i demony") czy "Bestiariusz słowiański" (Paweł Zych, Witold Vargas). A teraz niech małymi, ale śmiałymi kroczkami wchodzą w słowiańską kulturę wraz z Borkiem.

Agnieszka Abémonti-Świrniak

Źródło: robila.overblog.com

  • Igor D. Górewicz - Poznaj Słowian
  • Swords of Europe - Cut, chop and thrust. Igor D. Górewicz & Phil Burthem (Miecze Europy)
  • MIECZE EUROPY - promo wystawy
  • Igor Górewicz o "Miecze Europy". Muzeum Kołobrzeg
  • Igor Górewicz o książce "Borek i Bogowie Słowian"
  • Słowiańskie Pomorze - Drużyna Grodu Trzygłowa, Noc Kupały, Szczecin 2010, cz.1
  • Słowiańskie Pomorze - Drużyna Grodu Trzygłowa, Noc Kupały, Szczecin 2010, cz.2
  • JOMSBORG EAST STORM´S HIGHWAY TO HELL
  • Bitwa Słowian i Wikingów na Wolinie
  • Igor i Czcibor Górewicz, Galaktyka Pomerania (20.06.2014)
  • Noc Kupały 2011: Igor Górewicz dla wSzczecinie.pl
  • 21st Century Viking Stories. Part 4

Wydawnictwo

Wydawnictwo Triglav powstało w 2007 roku jako kolejny projekt firmy Trzygłów – Pokazy Historyczne Igor D. Górewicz, która od ponad dekady zajmuje się popularyzacją historii. Wśród wykorzystywanego w tej działalności instrumentarium obok pokazów, prezentacji i wystaw, poczesne miejsce zajmowały też popularne i popularnonaukowe artykuły publikowane na łamach wielu czasopism.

Wiecej...

Płatności obsługuje:

dotpay logo

Kontakt

Trzygłów-Pokazy historyczne,
Igor D. Górewicz
ul. Moczyńskiego 5/1
70-492 Szczecin,
woj. Zachodniopomorskie

Telefon i fax:
(+48) 606 955 299

E-mail wydawcy:
gorewicz@wp.pl

E-mail Działu sprzedaży:
wydawnictwo@triglav.com.pl

visa and mastercard logos

Znajdziesz nas na

2011-2020 © Wydawnictwo TRIGLAV : Książki dla Słowian i Wikingów
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος  ikonka